
Tylko 5% publikacji jest dostępnych w druku dla osób z dysfunkcją wzroku, a w krajach słabo rozwiniętych – tylko 1% – stwierdzili eksperci podczas konferencji „E-książka – czy tylko dla widzących”, zorganizowanej 15 października br. w Międzynarodowym Dniu Osób Niewidomych.
Według danych Biblioteki Centralnej Polskiego Związku Niewidomych, która w tym roku obchodzi swoje 60-lecie, przeciętny jej czytelnik czyta w ciągu roku ponad pięć książek dźwiękowych i ok. 50 książek elektronicznych. Średnio miesięcznie do biblioteki zapisuje się ok. 80 osób, jej najmłodszy czytelnik ma 4 lata, a najstarszy 94.
– Miliony obywateli UE, także Polski, osoby z dysfunkcją wzroku i z dysleksją, cierpią z powodu niepełnosprawności uniemożliwiającej im samodzielne czytanie standardowego druku. Mogliby oni zapoznawać się z tymi samymi publikacjami, co reszta ludzi, ale musiałyby one być stworzone w „dostępnych formatach”, czyli w powiększonym druku, w formie audio lub w brajlu – mówi Monika Cieniewska, dyrektor Biblioteki Centralnej PZN.
Dyrektywa unijna o tzw. społeczeństwie informacyjnym nałożyła na państwa członkowskie konieczność wprowadzania rozwiązań, które pozwolą na korzystanie z publikacji osobom niepełnosprawnym, które samodzielnie nie są w stanie czytać standardowego druku. Od 2004 r. w polskiej ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych widnieje zapis o udostępnianiu – w szczególnych sytuacjach – osobom niepełnosprawnym rozpowszechnionych już utworów. W praktyce oznacza to dowolność dla wydawców i nie przekłada się na dostępność większości książek.
Źródło: www.niepelnosprawni.pl
Książka (nie) dla wszystkich
