Wielomiesięczne oczekiwanie na komisję, niejasne zasady przyznawania punktów, konieczność odwoływania się, ale też utrata m.in. darmowych usług opiekuńczych. Świadczenie wspierające dla wielu okazało się wielkim rozczarowaniem.
Przypomnijmy. Od 1 stycznia 2024 r. dorosłe osoby z niepełnosprawnością mogły składać wnioski do wojewódzkich zespołów ds. orzekania o niepełnosprawności o wydanie decyzji ustalającej poziom potrzeby wsparcia. Dopiero na podstawie tej decyzji, którą wydają specjalne stworzone w tym celu zespoły, w zależności od ilości otrzymanych punktów jest lub nie jest przyznawane świadczenie i ustalana jego wysokość. O punktacji i kwotach można przeczytać w poradniku dostępnym na naszym portalu. Co ważne – gdy osoba z niepełnosprawnością przechodzi na świadczenie wspierające – jej opiekun traci prawo do świadczenia pielęgnacyjnego. Ten mechanizm od samego początku był krytykowany przez opiekunów.
Dodatkowo świadczenie wspierające jest wliczane do progów dochodowych obowiązujących m.in. przy przyznawaniu usług opiekuńczych. Finalnie prowadzi to od sytuacji, gdy nowo przyznane świadczenie w dużej części jest przeznaczane na wydatki związane z utratą dostępu do darmowych usług.
Na komisję w przyszłym roku
Jednak wyzwaniem okazuje się samo oczekiwanie na spotkanie z komisją.
Babcia i dziadek pani Violi wnioski o świadczenie wspierające złożyli w lutym 2024 roku, ale na komisję, która odbyła się 3 listopada, stawił się tylko dziadek – babcia zmarła kilka dni przed komisją. Dziadek nie dożył za to decyzji o przyznaniu punktów opisujących potrzebę wsparcia – tę otrzymał 3 dni po swojej śmierci.
Długie oczekiwanie na komisje to jeden z największych problemów, na jakie skarżą się osoby ubiegające się o świadczenie wspierające. Szczególnie zła jest sytuacja w województwie śląskim, gdzie do końca grudnia rozpatrzono jedynie 16,4 procent wniosków. To przekłada się na sytuację konkretnych osób. Na przykład Agnieszka Filipkowska, radna z Gliwic wniosek o przyznanie świadczenia złożyła 31 stycznia 2024 roku, a z komisją zobaczyła się dopiero 17 stycznia … tego roku.
Panie się nie wyrabiają
Pan Jerzy* zajmuje się swoim synem, który od lat jest w stanie śpiączki i wymaga całodobowej opieki. Dlatego jego tata zdecydował się na przejście na świadczenie pielęgnacyjne. Kiedy pojawiła się możliwość pobierania świadczenia wspierającego, postanowił, mając na uwadze stan syna, ale też możliwość uzyskania świadczenia przedemerytalnego, ubiegać się o uzyskanie nowego świadczenia.
- Wniosek złożyłem w marcu 2024 roku. Zapoznałem się z ustawą i byłem przekonany, że na komisję będziemy czekali maksymalnie 3 miesiące. Okazało się jednak, że ustawowy termin nie ma nic wspólnego z rzeczywistością – opowiada pan Jerzy. - Dwie panie zajmujące się obsługą wniosków w Olsztynie, powiedziały, że człowiek, który złożył wniosek w lutym 2024 roku, szansę na komisję ma dopiero na czerwiec 2025 roku, czyli my będziemy mieli szczęście, jeśli decyzję o przyznaniu punktów i samo świadczenie, otrzymamy jeszcze w tym roku – przyznaje tata.
- Bardzo nam to komplikuje życie. Wiem, że przysługuje mi już świadczenie przedemerytalne i gdybyśmy decyzje otrzymali w terminie przewidzianym w ustawie, to już dawno bym je pobierał i nasza rodzina miałaby po prostu więcej pieniędzy na życie, których przecież nikt mi nie zwróci. Poza tym jest jeszcze kwestia świadczenia pielęgnacyjnego. Czy będę musiał zwrócić kwotę świadczenia pielęgnacyjnego, którą otrzymywałem od momentu złożenia wniosku? Co w takim razie z moimi składkami zdrowotnymi i emerytalnymi – pyta pan Jerzy.
Jego zdaniem przy tworzeniu tej ustawy nikt nie wziął pod uwagę tego, że opiekun, który po latach opieki nad swoim dzieckiem z poważną niepełnosprawnością, przejdzie na emeryturę, będzie ją otrzymywał w najniższej możliwej kwocie, co dla wielu osób może skończyć się wylądowaniem na ulicy, bo nie będą mieli pieniędzy nawet na wynajem pokoju.
O komentarz do opisanej przez naszego czytelnika sytuacji poprosiliśmy współpracującego z Integracją prawnika Grzegorza Jaroszczyka.
[Mężczyzna w garniururze i w okulrach siedzi przy biurko. Za plecami ma pólkę z kodeksami.]
fot. archiwum adw. Grzegorza Jaroszczyka
Odnośnie zwrotu świadczenia pielęgnacyjnego, jeżeli cytowany czytelnik złoży wniosek w imieniu syna do ZUS-u o świadczenie wspierające w terminie 3 miesięcy, licząc od dnia wydania decyzji ustalającej poziom potrzeby wsparcia – prawo do świadczenia wspierającego z ZUS-u ustala się od miesiąca, w którym złożono wniosek o wydanie decyzji ustalającej poziom potrzeby wsparcia – w opisanym przypadku od danego dnia marca 2024 r. Jednocześnie należy pamiętać, iż zgodnie z art. 63 ust. 11 obowiązującej ustawy o świadczeniu wspierającym: „Za nienależnie pobrane świadczenie pielęgnacyjne albo specjalny zasiłek opiekuńczy, o których mowa w ustawie zmienianej w art. 43 w brzmieniu dotychczasowym, albo zasiłek dla opiekuna, o którym mowa w ustawie zmienianej w art. 51, uważa się świadczenie lub zasiłek wypłacone za okres, za który osoba wymagająca opieki otrzymała świadczenie wspierające”. Warto pamiętać, iż wypełniając wniosek o świadczenie wspierające do ZUS-u, można zaznaczyć, iż świadczenie wspierające ma być wypłacone od bieżącego miesiąca, co spowoduje, iż nie nastąpi wyrównanie świadczenia wspierającego wstecz, ale też nie powstanie obowiązek zwrotu świadczenia pielęgnacyjnego wstecz. Warto przed taką decyzją obliczyć co jest korzystniejsze i skonsultować sprawę z prawnikiem.
Odwołania się piszą
Sytuacja dodatkowo komplikuje się, gdy pojawia się konieczność pisania odwołań. A te czasem prowadzą do zmiany przyznawanych punktów, co przekłada się na wysokość, albo sam fakt przyznania świadczenia. Jak informuje nas jedna z naszych czytelniczek, pani Maria, jej teść z zaawansowaną chorobą Alzheimera i korzystający z cewników po 9 miesiącach oczekiwania na komisję, otrzymał 77 punktów, co uprawnia go jedynie do świadczenia w wysokości 60 procent renty socjalnej.
- Napisałam odwołanie od decyzji samodzielnie, opisałam każdy punkt, z którym się nie zgadzam. Na przykład w części formularza, dotyczącej dbania o czystość swoją i otoczenia teść dostał 0 punktów tak samo za załatwianie spraw urzędowych też 0 punktów i wiele innych. A on nawet na wózku inwalidzkim nie usiedzi, nie mówiąc już o tym, żeby cokolwiek zrobił lub załatwił w urzędzie. Teraz czekamy na drugą komisję, ale pewnie się nie doczekamy, bo teść jest już bardzo słaby i nie ma z nim kontaktu – przyznaje pani Maria.
Kolejny miesiąc bez wsparcia
O tym, jakie komplikacje niesie za sobą staranie się o świadczenie wspierające, przekonał się pan Sławomir Koper, który opiekuje się trójką osób z niepełnosprawnością – dorosłym synem w spektrum autyzmu, mamą z zaawansowaną chorobą Alzheimera i ciocią, która od dziecka jest osobą z niepełnosprawnością ruchową.
Kilka lat temu udało mu się wywalczyć świadczenie pielęgnacyjne za opiekę nad mamą – był jedną z osób, którym udało się uzyskać świadczenie pielęgnacyjne na opiekę nad osobą, której niepełnosprawność wystąpiła po 25 roku życia. Jakiś czas temu orzeczenie jego mamy, na podstawie którego przyznano mu świadczenie pielęgnacyjne, straciło ważność. I choć w odpowiednim terminie postarał się o wyrobienie nowego, które zostało przyznane ze względu na stan zdrowia mamy tylko na podstawie dokumentacji medycznej, to nie wznowiono wypłaty świadczenia pielęgnacyjnego.
W kolejnych pismach pan Sławomir jest informowany, że świadczenie mu nie przysługuje, gdyż niepełnosprawność mamy pojawiła się, gdy była już dorosła, tak, jak gdyby decyzja wydana wcześniej przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Katowicach straciła ważność.
Oznacza to, że od kilku miesięcy pan Sławomir pozbawiony jest świadczenia. W międzyczasie o przyznanie świadczenia wspierającego zaczęła starać się siostra jego mamy, 80-latka, która na skutek wypadku we wczesnym dzieciństwie porusza się o kulach, przebyła ponad 20 różnych operacji ortopedycznych i jest również osobą według orzeczeń lekarskich, całkowicie niesamodzielną.
- Pierwszy wniosek złożyliśmy na początku stycznia 2024 roku, ale na komisję czekaliśmy prawie 6 miesięcy. Gdy byliśmy już zmęczeni oczekiwaniem, zadzwoniłem do wojewódzkiego zespołu ds. orzekania o niepełnosprawności, i po tygodniu od telefonu zostaliśmy zaproszeni na komisję – wspomina pan Sławomir. - Sama komisja trwała kuriozalnie krótko, bo tylko 10 minut i finalnie ciocia dostała 70 punktów, co w mojej ocenie nijak nie miało się do jej rzeczywistego stanu zdrowia – dlatego postanowiliśmy się odwoływać – dodaje. - Odwołanie złożyliśmy 11.07.2024 r. Na następną komisję ciocia pana Sławomira czekała wyjątkowo krótko, niecały miesiąc. Po kolejnej komisji 21.08.2024 r. otrzymała ona już 80 punktów. Ponieważ tak znaczna różnica punktowa pomiędzy komisjami i znaczne rozbieżności w otrzymanej punktacji oraz wciąż nieadekwatne do stanu zdrowia i samodzielności kryteria, postanowiła się odwołać ponownie, tym razem już do sądu i obecnie dalej czeka na rezultat, wciąż będąc bez żadnego wsparcia.
Jak urządzenie
Osobnym problemem jest też sam przebieg komisji i stosunek jej członków do osób z niepełnosprawnością.
- Mąż miał komisję w domu, w połowie września, a córka komisję na początku stycznia 2025. Oboje dostali po 100 punktów – opowiada pani Teresa. - Na komisji mąż nieoczekiwanie zaczął płakać. Podobna sytuacja z córką, która miała oczy pełne łez. Szybka analiza co się dzieje, i uświadomiłam sobie, że była to reakcja na ich przedmiotowe traktowanie. Oboje nie mówią, ale słyszą i rozumieli, że rozmawiamy o nich jak o jakimś wielofunkcyjnym urządzeniu: czy ta funkcja działa, a tamta nie działa itd. A tyle jest gadania o podmiotowym traktowaniu osób z niepełnosprawnością – zauważa nasza czytelniczka.
Zadowoleni też są
Oczywiście nie brak też osób, które chwalą nowe świadczenie. Jedną z nich jest pani Anna, która ma stwardnienie zanikowe boczne.
- W styczniu 2024 roku składałam wniosek, w kwietniu miałam komisję. Jednego dnia telefonicznie zostałam poinformowana, że między 10 a 15 odwiedzi mnie w domu komisja. Następnego dnia w wyznaczonych godzinach przyszło dwóch panów – spotkanie trwało około 10 minut. Panowie byli bardzo profesjonalni, zadawali pytania o opiekę, o pielęgnację, o sprzęty – pytali o łóżko, respirator, koncentrator tlenu, wszystko zanotowali. Na koniec stwierdzili, że według nich potrzeba wsparcia jest bezdyskusyjna, życzyli nam dużo dobrego i wyszli. Finalnie otrzymałam 97 punktów – informuje nas pani Anna, która pierwszą wypłatę świadczenia otrzymała w lipcu z wyrównaniem od stycznia.
Obserwacje i opinie
O komentarze na temat świadczenia wspierającego poprosiliśmy ekspertki i eksperta, którzy na co dzień zajmują się sytuacją i prawami osób z niepełnosprawnością.
źródło: www.niepelnosprawni.pl




